|
We wszystkich studiach reklamowych świata synonimem doskonałej jakości złożonych mechanizmów jest termin „niemiecka precyzja. Natomiast piękne, interesujące wzornictwo, wysoka estetyka nosi miano francuskiego designu. I choć kolory na nowym wzorze barwnym starej, dobrej Aglii są odwrócone w stosunki do flagi naszych zachodnich sąsiadów, to wszyscy, którym pokazywaliśmy meppsa na 2009 rok, z miejsca nazywali błystkę „niemiecką”.
 W świecie miłośników błystek obrotowych za szczyt precyzji oraz niezawodnej mechaniki uchodzą właśnie wyroby Meppsa. Wszystkie błystki rozpoczynają pracę po pierwszym zakręceniu korbą kołowrotka, rzadkie są splątania kotwiczek z żyłką w czasie opadania przynęty, wabiki nieodmiennie poruszają się w tej strefie wody, do której penetrowania są przeznaczone. Obrotówkarze mawiają więc w czasie burzliwych rozmów o sprzęcie o francuskiej precyzji. Mepps należy także do firm, które swoim klientom oferują niezmiernie szeroką paletę barwną. Wydawać by się mogło, że nie wymaga ona uzupełnień i można zatrzymać się na lata w poszukiwaniach nowości w tym zakresie. Specjaliści z Meppsa wsłuchują się jednak w wędkarskie opinie. Otóż seledynowy, zielonkawy kolor fluo przez wielu wędkarzy uważany bywa za mniej łowny od innych. Niektórzy nawet twierdzą, że – poza okoniami – odstrasza wręcz ryby. Nasze doświadczenie także wskazuje na to, że znajdująca się od lat w meppsowskim wzorniku kolorów barwa „tiger” jest zabójcza właśnie na okonie i sporadycznie tylko zdarzało nam się zanotować na hakach jazia czy klenia. Designerzy francuskiej firmy zdecydowali się więc zastąpić wściekłą zieleń czernią. Jak wiadomo w błystki w czarnymi paletkami biją jak wściekłe wszystkie paradrapieżniki – a więc klenie, jazie, brzany, a nawet bolenie. Z nowością tą przewidzianą na rok 2009, i my wiążemy spore nadzieje. Kto wie, może już klenie z okolic Serocka, Wierzbicy i w ogóle z cofki Narwi powyżej Zalewu Zegrzyńskiego przestaną nasze „tigery” odprowadzać bez pobicia pod same nogi i wreszcie uderzą w różnobarwnego meppsa, którym w tamtych miejscach trzebimy okoniowe watahy.  O tym, że taki trikolor, z lekka niemiecki, będzie atrakcyjny dla pręgowanych drapieżników, jesteśmy głęboko przekonani. Wierzymy też, że może być skuteczny na pstrągi, zaś „czwórki” i „piątki” z pewnością prowokować będą do brań szczupaki. Kiedy tylko obrotówki te wejdą na rynek, natychmiast wzbogacimy o nie nasze pudełka. I wypróbujemy je już w styczniu – na trociowych rzekach. |