|
Jeszcze całkiem niedawno, no, kilka czy może kilkanaście lat temu sandacz nie
był uznawany za rybę dla spinningistów. W podręcznikach wędkarskich polecano
podłużne błystki wahadłowe, ale i tak złowienie sandacza na spinning uznawano
za przypadek czy skutek nieposkromionego apetytu tej ryby...
Obecnie – w dobie gumek oraz powszechnego stosowania woblerów – jest mętnooki
drapieżcza rybą łowioną na sztuczne przynęty regularnie, z rozmysłem. W Polsce
jednak wciąż nie jest kojarzony z błystką obrotową. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych,
a w Europie głównie w Niemczech, obracająca się paletka uznawana jest za podstawę
zestawów sandaczowych.
Sandacze mają dwie, skrajnie odmienne strefy żerowe – to okolice dna, w których
przebywają głownie za dnia, czyli w okresie zmniejszonej, "ostojowej"
aktywności żerowej. Drugą strefą są płycizny oraz podpowierzchniowa warstwa
wody, gdzie ryby te są aktywne głównie w nocy, oraz w śróddziennych napadach
apetytu.
Większość spinningistów obławia podczas celowego polowania na sandacze tę pierwszą
strefę. Sandaczową podstawą w ofercie Meppsa przeznaczoną na pręgowane drapieżniki
i strefę dna wydaje się być Aglia
Spinnflex, tandem-hybryda krzyżujący ze sobą obrotówkę, twistera i jigową
główkę. Można nim obłowić najgłębsze nawet rzeczne, jeziorowe i zalewowe doły,
można nim cisnąć bardzo daleko i prowadzić ze stukaniem o dno. To także przynęta,
która pracuje w opadzie, co w przypadku nastawienia się na sandacze dodatkowo
zwiększa szanse spinningisty.
Kolejnym wabikiem, który warto posiadać w sandaczowym arsenale jest także tandem
– to Aglia
TW Mino znakomicie nadająca się do obławiania strefy przydennej na wodach
stojących, na rzekach natomiast – ze względu na wynoszenie przynęty ku powierzchni
– stosowana głównie do łowienia na kamiennych i iłowych rafach, wzdłuż opasek
hydrotechnicznych i na przelanych główkach oraz na napływach wystających nad
wodę ostróg. Podobne zastosowanie ma też Aglia
TW Streamer #3.
Generalnie do łowienia sandaczy nadzwyczaj przydatna okazać się może cała seria
Aglia
TW – przez to, że umożliwia wymianę haka czy kotwicy. Można więc do każdej
wielkości tego wabika przyczepić twistera czy rippera, bądź inną gumę, na pojedynczym
haku z uszkiem czy wręcz na jigowej główce. Możliwe jest też zastosowanie znajdujących
się na rynku ołowianych kulek z dwoma uszkami, co nawet TW #0 sprowadzi do dna
nawet na bystrej rzece.
Bez "obcych" dodatków do obławiania strefy przydennej polecić można
łowcom sandaczy Aglię
Flying C. To także tandem dający się głęboko prowadzić, na dodatek ciężki
i dający się daleko posłać, co w przypadku polowania na mętnookie może mieć
duże znaczenie. Można przy tym stosować każdy kolor, bo od kilku lat nie obowiązuje
już opinia, że sandacze biorą wyłącznie na przynęty o kolorystyce "natural".
Strefę przydenną oraz dalekie stanowiska daje się obłowić także Aglią
Long Heavy, a także hybrydowym spoonem Timber
Doodle. Warto także skorzystać z Syclopsów
i to już od zerówki, często bowiem duże sandacze mają apetyt na drobną zdobycz.
Do łowienia sandaczy bliżej powierzchni nadają się wszystkie – raczej większe
- błystki z rodziny Aglia
Long. Natomiast do obławiania stanowisk tuż przy opaskach i na rozległych
kamienistych rzecznych rafach rewelacją może się okazać niedoceniony w Polsce
Aglia
Long Anguillon. Warto też spróbować łowić sandacze na Tandem
Truite oraz na małe Lusoxy.
W ofercie Meppsa można więc znaleźć kilka znakomitych przynęt na mętnookie
drapieżniki, zaś niektóre z nich powstały właśnie z myślą o tych wspaniałych
spinningowych rybach. |